Leave a comment

KSW 39: Demonstracja Siły

Minęło już kilka dni od rekordowej w historii Polski gali sportów walki. Bitewny kurz i emocje powoli opadają. Czas na podsumowania. Prawie 60 000 widzów na PGE Narodowym, rekordowe zainteresowanie pod względem wszelkich wywiadów, publikacji oraz subskrypcji PPV. Podtytuł “Colloseum” świetnie oddawał atmosferę panującą w minioną sobotę na największym sportowym obiekcie w naszym kraju. To był po prostu KOLOSALNY event!

Efektowne poddania, spektakularne nokauty oraz niespodzianki- federacja KSW przyzwyczaiła swoich kibiców i sympatyków do widowiska na wysokim poziomie, ale to co działo się 27 maja było po prostu nieprawdopodobne. Ogromne wyzwanie logistyczne, wielkie ryzyko finansowe, ale również karta walk jakiej nie było w historii polskiego MMA. Duet Kawulski & Lewandowski po raz kolejny udowodnił, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Stadion został zapełniony niemal do ostatniego miejsca, a wszyscy ci, którzy mieli okazję oglądać to wydarzenie na pewno nie żałowali wydanych pieniędzy. Bo chyba każdy miał ciarki podczas wyjścia Jurasa przy piosence “Sen o Warszawie”, którą razem z nim śpiewało kilkadziesiąt tysięcy ludzi zgromadzonych na stadionie. Zresztą publika tego wieczora reagowała bardzo żywiołowo na udane akcje walczących zawodników i zawodniczek. Jednak w ostatniej odsłonie totalnie zawiodła. Wstyd, żenada, wiocha- tak najdelikatniej można nazwać  gwizdy, jakie zafundowano Mamedowi. Mam nadzieję, że taka reakcja publiczności to wyraz niezadowolenia z werdyktu sędziowskiego, a nie bezpośredni “atak” na zawodnika, który na decyzję punktowych nie miał większego wpływu. Osobiście widziałem wygraną Borysa, który na mojej ‘karcie’ wygrał drugie i trzecie starcie. Pierwsze było dla mistrza wagi średniej. Sędziowie widzieli to jednak inaczej i Chalidow wygrał ten pojedynek jednogłośnie na punkty. Skandal? Absolutnie nie. Werdykt po prostu dyskusyjny. Na pewno dobry temat do merytorycznej dyskusji na temat punktowania rund i gruntownej analizy. Dalej się łudzę, że gwizdy te były po prostu wyrazem niezadowolenia publiczności.
Co do przebiegu samych walk- nie ma sensu opisywać z osobna każdej z nich. Wszystko zostało już na ten temat napisane i powiedziane, a zainteresowani kibice w mniej lub bardziej legalny sposób obejrzeli przynajmniej kilka-kilkanaście powtórek. Bo naprawdę było co podziwać!
Duszenie ‘Anakondą’ jakie zafundował Michałowi Kicie jego imiennik Andryszak, błyskawiczne  ‘zgaszenie światła’ Santo Forte przez Różala czy też efektowne i emocjonujące od pierwszej do ostatniej minuty pojedynki na pełnym dystansie w wykonaniu Wrzoska z Koike Erbstem i Mańkowskiego z Chalidowem. Indywiudalne pochwały należą się również Ariane Lipski oraz Damianowi Janikowskiemu. Oboje zaskoczyli- słynąca z dewastującej stójki poddała Dianę Belbitę i została pierwszą w historii mistrzynią federacji KSW w kategorii muszej, natomiast brązowy medalista Igrzysk Olimpijskich z 2012 roku w zapasach efektownie znokautował Julio Gallegosa.

Na horyzoncie wyłoniło/wyłania się też wiele ciekawych pojedynków na kolejne gale:
Kleber Koike Erbst vs Artur Kornik Sowiński II
Michał Andryszak vs Karol Bedorf
Mariusz Pudzianowski vs Michał Kita
Fernando Rodrigues  vs Michał Andryszak
Marcin Wrzosek vs Roman Szymański
Marcin Różalski vs Karol Bedorf/Michał Kita/Michał Andryszak
Tomasz Narkun vs Mistrz wagi ciężkiej
Łukasz Jurkowski vs Antoni Chmielewski (starcie weteranów, czemu nie?!)
Popek vs Strachu (plotki na temat tego pojedynku są coraz głośniejsze)

A to tylko zestawienia z zawodnikami, którzy wystąpili podczas KSW 39!
rekordy39_1496227877_7877 (1)

Co dalej?
Ekspansja na rynki zagraniczne- włodarze federacji w niejednym wywiadzie podkreślali, że interesuje ich organizacja gal oraz promocja poza granicami Polski. Wyspy Brytyjskie, Niemcy, a może nawet… Stany Zjednoczone. Po gali KSW 39 chyba żaden z kibiców, obserwatorów i dziennikarzy nie ma najmniejszych wątpliwości do biznesowego nosa duetu Kawulski & Lewandowski. Zresztą oni sami już pewnie gdzieś tam myślami są już przy KSW 50 i szykują prawdziwą bombę na jubileuszową galę. Sęk w tym, że gala opatrzona numerem 39 postawiła poprzeczkę baaaaaaaaaaardzo wysoko.

Na sam koniec chciałbym wyrazić swoje małe ubolewanie nad tym, że bardziej nie wykorzystano nawiązań do tytułowego Colloseum- zawodnicy wjeżdżający na ceremonię otwarcia gali na rydwanach i w strojach gladiatorów? Lwy w klatkach i szpalery żołnierzy w strojach, jakie znamy z filmu “Gladiator” ? Widowisko, które stało i tak na bardzo wysokim poziomie w sposób dosłowny i przenośny stałoby się starożytnym Koloseum. Ale takie uwagi to czepianie się na siłę, bo organizacyjnie, widowiskowo i sportowo KSW 39 było jednym z najlepszych eventów nie tylko w historii Polski, ale i całego świata.

A z racji tego, że jest to blog bokserski, a pięściarstwo i MMA (szczególnie w Polsce) lubi się porównywać i kibice jednej i drugiej dyscypliny lubią sobie wytykać różne rzeczy (przykładowo: brak testów antydopingowych czy też większa medialność i rozpoznawalność zawodników jednej dyscypliny), to i przy okazji KSW 39: Colloseum nie szło uniknąć porównań oraz ogólnych refleksji nad ogólnym stanem tych dwóch dyscplin w naszym kraju. Nasuwający się główny wniosek jest jeden i jest oczywisty: mieszane sztuki walki są w tym momencie w Polsce znacznie popularniejsze.
Bo czy jest na horyzoncie w rodzimym boksie walka lub cała gala, która byłaby w stanie zapełnić po brzegi PGE Narodowy? Raczej nie… Prztyczek w nos dla polskich promotorów? A może mobilizacja do działania, bo boks był, jest i będzie. I potrafi wypełniać stadiony. Nawet te większe od tego w Warszawie. Przykładów nie trzeba daleko szukać- miesiąc temu Wembley Stadium zgromadziło 90 000 widzów, którzy obejrzeli świetną wojnę w wadze ciężkiej jaką stoczyli Władimir Kliczko i Anthony Joshua.
Pozostaje się cieszyć, że krajowej federacji udało się w ciągu kilku lat tak mocno przebić i zakorzenić w świadomości kibiców sportów walki. Ludzie ci osiągnęli to ciężką i systematyczną pracą oraz jasno określoną ścieżką świadomego rozwoju i budowania marki. 27 maja zapisali się w historii. Czy się to komuś ich robota podoba lub nie, to wszystkim, którzy dołożyli cegiełkę do sukcesu KSW, należy się ogromny szacunek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *