1 Comment

Dragon zionął ogniem po raz ostatni

Stało się. Albert Sosnowski w piątek w Żyrardowie stoczył swój ostatni zawodowy pojedynek i lepszego pożegnania z ringiem nie mógł sobie chyba wymarzyć. Szybka wygrana przed czasem poprzedzona małą ringową wojną przy głośnym dopingu licznie zgromadzonych tego wieczoru kibiców na hali wydaje się być idealnym zwieńczeniem długiej kariery.
Dragona śmiało można rozpatrywać w kategorii ikon polskiego boksu zawodowego. Jako były mistrz Europy oraz pretendent do tytułu mistrzowskiego (walka w 2010 roku z Vitalijem Kliczko) trafił do wąskiego grona zawodników, którzy godnie reprezentowali nas na arenie europejskiej oraz międzynarodowej. Do swoich sukcesów Albert również może śmiało dopisać fakt, że jest on dość znany i popularny wśród tak zwanych ‘niedzielnych’ kibiców. Można dyskutować nad prestiżem programu Big Brother czy telezakupów Mango, niemniej jednak udział w tych przedsięwzięciach znacznie przyczynił się do wzrostu popularności Sosnowskiego wśród polskich fanów sportu.
Stoczył on w swojej karierze 58 pojedynków, z czego wygrał aż 49 (30 przed czasem), odniósł 7 porażek oraz dwa zremisował. Warto zwrócić uwagę na fakt, że tylko 15 walk stoczył w Polsce. Zawodowy debiut miał miejsce w Danii, większość pojedynków toczył na Wyspach, ale ma także na swoim koncie wyjazdy do Niemiec, Węgier, RPA, Stanów Zjednoczonych oraz Holandii. Z całą pewnością największym jego sukcesem było sięgnięcie po pas Mistrza Europy (EBU) dzięki wygranej nad Paolo Vidozem. Dzięki temu zwycięstwu Albert dostąpił okazji walki o tytuł WBC ze starszym z braci Kliczko. Pokazał się w niej naprawdę z niezłej strony, głównie dzięki charakterowi i ambicji jakie wniósł do ringu. Niestety, Vitalij był wtedy poza zasięgiem praktycznie całej wagi ciężkiej i bez większego wysiłku systematycznie rozbijał Polaka, by ostatecznie zastopować go w 9. rundzie. 29 maja na stadionie w Gelsenkirchen byliśmy świadkami szczytowego momentu kariery Alberta. Później było już niestety tylko gorzej- brutalny nokaut z rąk Aleksandra Dimitrienki, remis z kiepskim Hastingsem Rasanim (22-61-4), porażki przed czasem z Martinem Roganem (w trakcie tej walki Albert wypadł z ringu podczas próby wyprowadzenia lewego sierpowego) oraz Marcinem Rekowskim. Oczywiście nie jest tak, że Sosnowski od 2010 roku wszystkie kolejne walki przegrywał, niemniej jednak zwycięstwa nad Letrem czy Harrisem nie są szczególnie cennymi skalpami do pięściarskiego rekordu. Jeśli chodzi o znane nazwiska w rekordzie Dragona, to jako sukcesy można traktować zwycięstwa z Danny’m Williamsem, Steve’m Hereliusem czy też ostatnim polskim medalistą olimpijskim, Wojciechem Bartnikiem.
Co można powiedzieć o pożegnalnej walce z Csomorem? No cóż, była mała wojenka zakończona całkiem efektownie. Polak potrzebował niespełna dwóch rund, aby zastopować groźnego jedynie z wyglądu Węgra. Nie był to finezyjny pojedynek. Przypominało to raczej uliczną bójkę, ale kibice nie mogli chyba narzekać na brak emocji. W ringu po prostu coś się działo. Teraz nie pozostaje nic innego jak trzymać kciuki, aby ‘Dragon’ nawet przez sekundę nie pomyślał o tym, by jeszcze raz się żegnać z kibicami, a okazja ku temu teoretycznie wydaje się znakomita, bo mógłby to być 50-ty zwycięski pojedynek. Miejmy nadzieję, że Albert nie pójdzie w ślady innego polskiego zawodnika wagi ciężkiej i jego piątkowe pożegnanie z ringiem było definitywne. Żadną tajemnicą nie jest, że Albert po nokautach z rąk Vitalija czy Dimitrienki po prostu słabo znosi mocniejsze uderzenia. Mówiąc bokserskim slangiem- jest już po prostu ‘rozbity’.
Sosnowski cieszy się sporym szacunkiem wśród kibiców. Pracował na to przez całą swoją karierę swoją postawą w ringu i poza nim. Teraz wypada mu po prostu podziękować oraz życzyć powodzenia w dalszej działalności bokserskiej (komentatorskiej oraz trenerskiej).

Miałem okazję poznać Alberta osobiście i zrobił on na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Można go spotkać na obiektach Legii na Fortach Bema, gdzie w październiku zeszłego roku zrobiliśmy sobie ‘selfie’ 😉
12036723_1635643983378325_4977954536638630867_n

 

 

One comment on “Dragon zionął ogniem po raz ostatni

  1. Dragon jak już wspominałem wycisną jak sok z cytryny wszystko co było możliwe z swojego potencjału. Bez zaplecza promotorskiego i kariery amatorskiej, boksując na obcej ziemi uczył się boksu zawodowego zdając kolejne testy. Został mistrzem Europy i walczył o prestiżowy pas WBC z twardym jak skała Witalijem tego już mu nikt nie zabierze. O ostatnich walkach jak ta z Roganem nie trzeba pamiętać liczy się całość. Albert zapisał się na stałe w historii Polskiego boksu zawodowego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *